PRASA: Dziecko z ADHD? Nie ubezpieczamy!
Autor: Dorota Czyż (Gazeta Krakowska z dnia 24.09.2008)

Firmy odmawiają ubezpieczenia dzieci cierpiącym na ADHD. Artykuł przedstawia sytuację Czytelniczki, mamy 13-letniej Natalii, która spotkała się z takim traktowaniem w czterech firmach ubezpieczeniowych.

- Czegoś takiego się nie spodziewałam – mówi rozżalona. Kobieta liczyła się z tym, że składka na ubezpieczenie będzie wyższa, ale nie myślała, że nie będzie miała możliwości ubezpieczenia chorego dziecka. 13-letnia Natalia chodzi do szóstej klasy szkoły podstawowej pod Krakowem. Jest chora na padaczkę i Zespół Nadpobudliwości Psychoruchowej (ADHD). Posiada normalne ubezpieczenie szkolne NNW od następstw nieszczęśliwych wypadków, jednak obejmuje ono tylko czas, gdy dziecko jest w szkole, przebywa na szkolnych wycieczkach lub jest w drodze do lub ze szkoły.

W związku z tym matka chciała wykupić 13-latce dodatkowe, całodobowe ubezpieczenie od wypadków, ale to nie było możliwe, czytamy w artykule. - Chciałam córkę ubezpieczyć w firmach AXA, Generali, Nationale Nederlanden i Unica. W trzech pośrednicy ubezpieczeniowi konsultowali się z szefami i za każdym razem odmawiali ubezpieczenia. W czwartej, Unica, zaproponowano ubezpieczenie do kwoty 10 tys. zł.

- Roczna składka wyniosłaby 85 zł – opowiada matka. Nie wypłacą jednak ani grosza, jeśli do wypadku dojdzie, gdy dziecko dostanie ataku drgawek lub będzie wynikiem zachowań typowych dla ADHD, czyli np. nadruchliwości, czy nieuwagi. W takim wypadku Czytelniczka nie dostanie od ubezpieczyciela żadnych pieniędzy, bo przecież wypadek na rowerze zawsze będzie można podciągnąć jako efekt nadpobudliwości psychoruchowej.

Dyrektor Krystyna Krawczyk z biura rzecznika ubezpieczonych mówi, że firmy ubezpieczeniowe mogą odmówić i jest to zgodne z prawem. - Ze szkolnym ubezpieczeniem NNW jest inaczej, bo to ubezpieczenie obowiązkowe, więc firma ubezpieczeniowa nie może go nikomu odmówić, a ponieważ ubezpiecza się grupę, to są tam ludzie i chorzy, i zdrowi – podsumowuje.

Przy ubezpieczeniach indywidualnych, a takie chciała wykupić dziecku nasza Czytelniczka, jest możliwość zbadania każdej osoby, zrobienia wywiadu i odrzucenia klientów problematycznych.

Krystyna Krawczyk dodaje, że uczciwsze byłoby rozwiązanie, gdyby firmy ubezpieczeniowe ustaliły wyższą kwotę należnej składki. Nawet gdyby była to kwota zaporowa, np. 500 zł miesięcznie.

Czytelniczka nie kryje oburzenia takim stanem rzeczy. – Naprawdę nie rozumiem. Czy ubezpieczenie jest tylko dla zdrowych – pyta. Kobieta wychowuję Natalkę sama. Z jednej pensji ciężko zapłacić za wizyty u lekarzy specjalistów, psychoterapeutów i wykupić wszystkie leki. Teraz jeszcze okazuje się, że matka nie może liczyć na żadne pieniądze z ubezpieczenia, gdyby jej córce stała się krzywda.